Woda jest. Leci. Płynie. A tutejsze domostwa przetwarzają pranie ubrań tonami. Jak w fabryce pracującej na dwie zmiany. Przestój na linii jest tylko wtedy, gdy na dworze leje. Choć tego zjawiska nie jestem pewna do końca, bo jak na razie obserwuje tylko pewien element: suszenie prania.